1.jpg

W dniu chrztu Igora dopisywała piękna, słoneczna pogoda. W niezwykłym, pełnym mozajek kościele ten mały kawaler przyjął chrzest z uśmiechem :)

A ja przy okazji spotkałam księdza, który przygotowywał mnie do bierzmowania kilkanaście lat wcześniej, jakieś 30km stąd. Świat bywa bardzo mały.

Obiad rodzinny odbył się w niesamowicie klimatycznym lokalu, do którego wszyscy dotarliśmy miłym, jesiennym spacerem. 
Rzućcie okiem: