3.jpg

Kasia dostała swoją sesję rodzinną, jako prezent na baby shower - zanim udało nam się zgrać terminy Mała już biegała, jak szalona :D

Plan na sesję był taki - zieleń, woda i wielki rudy kot :)
Spotkaliśmy się na przepięknej nadwiślańskiej plaży w letni wieczór. Nie przypuszczałam, że jest w Warszawie takie fajne miejsce. Było trochę ludzi, ale poradziliśmy sobie i z tym :) Nad wodą unosiły się dźwięki szant z knajpy na drugim brzegu, komary cięły niemiłosiernie (naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam na sobie tyle owadów. Możliwe, że nigdy.), a najmłodszy uczestnik był już nie w sosie, bo nadeszła już jakiś czas temu pora drzemki. 
Wyciskaliśmy więc, co się dało z tego czasu, który mieliśmy do wykorzystania.

Wyszło chyba całkiem nieźle :)
A po kolejnej ciężkiej przeprawie przez brzęczący lasek (my z wózkiem w piachu i wdrapywanie się na nasyp kolejowy. Hardcore.) Kasia z rodziną udała się na zasłużony weekendowy wyjazd :)