Sesja narzeczeńska nad Wisłą – miłość w ich ulubionym miejscu
Uwielbiam sesje narzeczeńskie, które są prawdziwe, naturalne i opowiadają historię dwojga ludzi w miejscu, które coś dla nich znaczy. Taka właśnie była sesja narzeczeńska nad Wisłą z Melanią i Johnem – niepozowane zdjęcia, dużo śmiechu, czułości i autentyczności. Spotkaliśmy się w miejscu, które od lat towarzyszy ich wspólnym chwilom – spacerom z ukochanym psem, rozmowom przy zachodzącym słońcu, snuciu planów na przyszłość. To ich osobista przestrzeń, ich bezpieczna przystań – i właśnie tam postanowili uwiecznić swoją miłość przed ślubem.
Od pierwszych chwil czułam, że to będzie sesja pełna emocji. Melania i John są niesamowicie zakochaną parą – ciepłą, spontaniczną, pełną pozytywnej energii. Nie wstydzili się okazywać sobie uczuć, przytulać się, śmiać, a nawet trochę wygłupiać przed obiektywem. Taka swoboda i zaufanie do fotografa są dla mnie zawsze ogromnym wyróżnieniem – dzięki temu mogłam uchwycić Ich dokładnie takich, jacy są: radosnych, bliskich sobie, naturalnych.
Wieczorne światło nad Wisłą zrobiło swoje – złota godzina otuliła nas ciepłem, nadając zdjęciom miękkości i romantyzmu. Dodajmy do tego lekki powiew wiatru, chmarę komarów (które dzielnie znosiliśmy!), śmiech i spojrzenia pełne czułości – to była prawdziwa magia. Lubię, gdy fotografia wychodzi poza schematy – gdy nie chodzi tylko o ładne kadry, ale o historię, uczucia i wspomnienia, które będą z Parą przez całe życie.
Melania i John to dla mnie także wyjątkowa Para z innego powodu – Ich ślub był kilkukrotnie przekładany z powodu pandemii. Za każdym razem z nadzieją czekali na moment, gdy rodzina Johna będzie mogła przylecieć do Polski, by być z nimi w tym ważnym dniu. Teraz, po wielu miesiącach niepewności, wszystko wskazuje na to, że ten dzień w końcu się spełni. I ja będę miała zaszczyt im wtedy towarzyszyć – podczas ceremonii w obrządku, którego jeszcze nie fotografowałam, ale który z pewnością wniesie coś pięknego i nowego również do mojego doświadczenia.
Wiem jedno – z taką parą jak Melania i John, nie ma rzeczy niemożliwych. Będzie miłość, będzie bliskość, będzie święto Ich uczucia. A ja postaram się zamknąć to wszystko w kadrach – szczerze, bez patosu, z sercem. Bo przecież właśnie o to chodzi w fotografii – o prawdziwe emocje i historie zapisane światłem.
























