Są takie Rodziny, do których wraca się z ogromną radością. Nicol i Łukasz zdecydowanie do nich należą. Towarzyszę Im fotograficznie już od lat – od sesji narzeczeńskiej, przez ślub, kolejne sesje rodzinne, chrzest Tusi, aż po moment, kiedy Helcia była jeszcze bezpiecznie schowana pod sercem mamy. I właśnie dlatego ten dzień był dla mnie czymś więcej niż kolejnym reportażem z chrztu.
To było spotkanie z ludźmi, których po prostu bardzo lubię.
Jak zawsze było pięknie, ciepło i bardzo radośnie. Nicol ma niesamowity zmysł estetyczny i ogromne wyczucie miejsc – wszystko było dopracowane, ale jednocześnie naturalne i bez zadęcia. Spójrzcie też na lokal – Warszawa Wschodnia by Mateusz Gessler! Dzięki temu całość miała dokładnie taki klimat, jaki lubię najbardziej: elegancki, rodzinny i pełen autentycznych emocji.
Ceremonia odbyła się w przepięknym kościele w Warszawie prowadzonym przez pallotynów w Parafii pw. św. Wincentego Pallottiego. To jedno z tych miejsc, do których naprawdę lubię wracać – zarówno ze względu na piękne wnętrza i światło, jak i atmosferę. Kazania są tam zawsze ciekawe, spokojne i mądre, a sama ceremonia ma wyjątkowo ciepły charakter.
Helcia była absolutnie urocza i spokojna, a Tusia – jak to starsza siostra – wnosiła mnóstwo energii i dziecięcej radości. Uwielbiam obserwować, jak zmieniają się rodziny, które fotografuję od lat. Jak pojawiają się nowe relacje, nowe emocje i kolejne ważne momenty do uwiecznienia na zdjęciach.
Właśnie dlatego reportaż z chrztu jest dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko dokumentacją uroczystości. To fragment większej historii. Historii o bliskości, rodzinie i wspomnieniach, które z czasem stają się coraz cenniejsze.
I chyba właśnie za to najbardziej kocham swoją pracę.

















































